.
Wpadnij do naszego sklepu z zabawkami: www.DobroDziecka.pl/sklep


Przymusowa religia albo odczyt na mszy- GIODO milczy

Bank - instytucja w pełni prawna i podlegająca nadzorom przechowuje dane osobowe w specjalnych systemach zabezpieczeń, obwarowane, niedostępne. Bank nie może powiedzieć na zebraniu ani "do ludu" że :

 

"Pan Janek z Kociej Wólki , ul Racibosrka 200/000034 nie płaci kredytu" - bo zaraz opadłby go Generalny Inspektor Ochrony danych Osobowych.

 

Inaczej sprawa ma się z kościołem - dane osobowe nas, i naszych dzieci przechowywane gdzieś w opasłych tekach, do których dostęp ma każdy kolejny ksiądz w parafii. Kilka dni temu - jak informowała Gazeta Wyborcza jeden z księży bezproblemowo odczytał na mszy informację :

 

"Chłopiec taki i taki nie chodzi na lekcje religii" -  ale nie łudźmy się GIODO nie pójdzie załatwić tej sprawy, bo kościół rządzi się innymi prawami i nie podlega normalnemu prawu ochrony danych osobowych.

 

Jeśli więc Twoje dziecko nie chodzi na religię a Ty nie uczestniczysz aktywnie w życiu parafii ( nie sprzątasz kościoła za friko, nie podlewasz kwiatków i nie rzucasz hojnie na tacę) - to możesz się spodziewać generalnego odczytu swojego nazwiska na mszy.

 

Dlaczego tak jest i dlaczego nikt tego nie nadzoruje? Ludzie oburzeni piszą pisma do kurii, a kuria odcina się od sprawy i zakopuje ją jak i setki innych niewygodnych spraw. I niestety nic nie zapowiada zmian, ani ukarania księży, którzy dane osobowe naszych dzieci przekazują parafiom w różnorodnych celach.

 

Wniosek? 

 

1.Możemy się oburzać i psuć sobie nerwy wiedząc, że nic faktu nie zmieni

2.Możemy odciąć się od tego i nie przejmować się faktem, co robią księża z naszymi danymi osobowymi

3.Możemy grzecznie zmuszać dziecko do chodzenia na religię chociaż prawo polskie gwarantuje nam alternatywę w postaci lekcji etyki.

4. No właśnie? - co my , rodzice możemy?

 

 

Mama kontra cellulit

Banner