Kolonie nad morzem – wspomnień czar

blog

Kolonie nad morzem – wspomnień czar

Kolonie nad morzem – Rewal, Kołobrzeg, Sopot.

Wspomnienia niezwykle miłe i chwytające za serca, aż trudno sobie wyobrazić, że te czasy minęły bezpowrotnie. Niekiedy cały rok czekaliśmy na nadejście lipca lub sierpnia, by spotkać się znowu z przyjaciółmi na piaszczystej plaży, przy słoneczku i morskiej bryzie.

Kto był, ten wie dlaczego!

Kolonie, wspaniały czas dla dzieci, mniej przyjemny dla opiekunów. Dwa tygodnie lub 10 dni zorganizowanego wyjazdu. Dobra zabawa od rana do wieczora pod okiem pedagogów.

Nic bardziej bezpiecznego i pewnego w kwestii wyjazdów zorganizowanych dla naszych dzieci. Dwa tygodnie odpoczynku dla rodziców, bez obaw, że dziecku coś się może wydarzyć.

Chrzest z najdziwniejszymi zadaniami, nowe przyjaźnie, kartki do rodziców. Dlaczego warto wysyłać swoje dzieci na kolonie? Jakie elementy tego wyjazdu są najczęściej wspominane w przyszłości?

Posejdonowe kolano, czyli chrzest kolonijny

Element wyjazdu najważniejszy dla wszystkich uczestników. Zorganizowane zabawy, po których każdy kolonista staje się pełnoprawnym uczestnikiem morskiej przygody. Na czym polega? Z reguły są to różnego rodzaju dyscypliny: sportowe, zręcznościowe itp. Czasem trzeba coś zaśpiewać, niekiedy przebiec się po szyszkach, w innym przypadku wypić mrożoną herbatę lub chodzić po pokrzywach. Rodzaj zabaw zależy od pomysłowości naszych opiekunów. Nie ważne co mielibyśmy wykonać. Najważniejszy jest dyplom oraz pochwała za wykonanie zadań.

Musztra z rana, najlepszy sposób na szybkie przebudzenie

Kolonijne poranki to nie czas dla śpiochów. Wstajemy wcześnie i bez ociągania się. Opiekunowie budzą wszystkie dzieci i za pięć minut proszą do stołówki. Niektóre poranki zaczynają się od musztry i głośnego deklamowania wierszy, inne od biegu po lesie. Najważniejsze, że nigdy nie wiemy, co będzie nas czekało. Każdy poranek rozpoczyna kolejny dzień pełen nowych, nieznanych przygód.

Zielono mi, zielona noc

Kojarzy się trochę łzawo, bo z ostatnią nocą kolonijną. Zielona noc to tradycja obsmarowywania swoich współlokatorów pastą do zębów, klejem lub innym smarowidłem. Grunt w tym, by zaskoczyć daną osobę oraz rozśmieszyć psikusem. Zielona noc to także czas pożegnań wszystkich kolonistów: spisywanie adresów i telefonów, w celu dalszego kontaktu.

Przetańczyć z Tobą chcę, całą noc…

A szczególnie na kolonijnej dyskotece. Pierwsze miłości i zabawa maksymalnie do 23 pod okiem surowych opiekunów. Najważniejsze, że można się wesoło pobawić przy ulubionych hitach i wyrzucić z siebie trochę zalegającej energii.

Słoneczna plaża

Czyli to, co koloniści lubią najbardziej. Całe dnie spędzone na plaży. Kąpiele w morzy, zbieranie muszelek, budowanie zamków z piasku. I wreszcie, po całym roku szkolnym: odpoczynek i relaks. Nie musimy słuchać krzyków rodziców, próśb o sprzątnięcie pokoju, wyniesienie śmieci, odrobienie lekcji. Tylko my, morze, przyjaciele i mewy, które od czasu do czasu dobierają się do naszych chrupek.

Dlaczego kolonie to dobry pomysł? Na koloniach uczymy się samodzielności. Niekiedy jest to bowiem pierwszy samodzielny wyjazd bez mamy. Nikt nas nie prowadzi za rączkę i co więcej sami rozliczamy sobie kieszonkowe dane przez rodziców.

Kolonie to także pierwsze prawdziwe przyjaźnie, które niekiedy trwają przez całe życie. Wreszcie to także możliwość przeżycia niezapomnianej przygody, której nigdzie indziej już nie doświadczymy.

Mateusz Brodnicki
Artykuł został przygotowany przez Letnik.pl – najlepszą wyszukiwarkę noclegów nad polskim morzem.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: